Ptaki w Bańskiej Bystrzycy

W Bańskiej Bystrzycy, miasteczku na Słowacji spędziłem kilka dni. Spotkałem tam bardzo dużo gatunków ptaków. Zauważyłem też, że słowackie ptaki bardzo blisko podchodzą do ludzi i można im robić aparatem portrety. Być może ludzie tam żyją spokojniej i nie mają potrzeby się spieszyć, ani denerwować. W związku z tym ptaki też wiodą lżejszy tryb życia i nie podejrzewają ludzi o niecne zamiary. Dlatego się nie boją.

Raniuszek

DSC_0636_Fotor

Raniuszek

DSC_0629_Fotor

Kwiczoł

DSC_0393_Fotor

Kopciuszek

DSC_0648_Fotor

Kapturka

DSC_0378_Fotor

8 thoughts on “Ptaki w Bańskiej Bystrzycy

  • Piotruś! Święte słowa. Na Słowacji rzeczywiście ludzie mają większy luz. Właśnie siedzimy na balkonie i wyglądamy ptaszków. Tu i tam pojawi się jakiś, słychać ich śpiew, ale bez Ciebie nie jesteśmy w stanie określić, jak się nazywają. Wracaj do nas!

    • Miłosz, jest tylko jedno wyjście z tej sytuacji. Musisz położyć się w krzakach i leżeć tam cztery godziny, żeby zrobić tym ptakom zdjęcie – tak jak Piotruś przykazał. Potem wyślij je do niego, a on już Ci powie czy to kwiczoł, gągoł czy może jednak dzięcioł!

  • Swoją drogą bardzo Ci dziękuję Piotrusiu, że dzięki Tobie zacząłem zwracać uwagę na ptaki i przyrodę w ogóle. Wczoraj byliśmy z ciocią i Stefanem na rowerach i widzieliśmy: trznadla, czaplę białą, stado gęgaw i – tamtaramtam – biegusa! W drodze powrotnej uratowaliśmy za to przed kołami samochodu jadowitą żmiję zygzakowatą. Gdyby nie Ty, widzielibyśmy tylko parę mniejszych i większych ptaków o różnych kształtach i różnej wielkości, a ‚wąż’, którego przegoniliśmy z drogi pozostałby dla nas zaskrońcem. Czyli albo brak słów albo pomieszanie pojęć. Dziękóweczka!

  • „Nie wiem, kurka, nie wiem” w języku fanatycznych grzybiarzy brzmi pewnie tak: „Nie wiem, pieprznik jadalny, nie wiem”. Ot, taki wtręt zbieracza amatora. Przy okazji spytam: Piotruś, na grzybach też się znasz?

  • „W tym to czasie zauważyliśmy u ojca po raz pierwszy namiętne zainteresowanie dla zwierząt. Była to początkowo namiętność myśliwego i artysty zarazem, była może także głębsza, zoologiczna sympatia kreatury dla pokrewnych, a tak odmiennych form życia, eksperymentowanie w nie wypróbowanych rejestrach bytu. Dopiero w późniejszej fazie wzięła sprawa ten niesamowity, zaplątany, głęboko grzeszny i przeciwny naturze obrót, którego lepiej nie wywlekać na światło dzienne.

    Zaczęło się to od wylęgania jaj ptasich.”
    Bruno Schulz, ‚Ptaki’

  • Mówiąc „gągoł” zamiast „ptak”, Piotruś bierze udział w sporze o uniwersalia i indywidualia. Wiedzieliście? A styl Schulza mityczny i… nieosiągalny. Cudo!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *