Powtórka z rozrywki z turkusowym skubańcem.

Święta tego roku spędzałem w Bydgoszczy u moich dziadków. 25.12.2018 Był to dzień po Wigilli, który na zawsze zostanie mi w głowie. Późnym, pochmurnym rankiem wyszedłem nad bajoro znajdujące się nieopodal domu dziadków. Wyjąłem aparat z plecaka i zacząłem robić, jak zwykle, rundkę dookoła stawu idąc błotnistym brzegiem. W pewnym momencie usłyszałem popiskiwanie w kępie trzcin. Przygotowałem aparat na zwierzaka, który za moment z niej wyfrunie. Przykucnąłem za kępką wysuszonej trawy i czekałem. Nagle wyfrunęły z niej dwa zimorodki. Zaczęły się ganiać nad taflą wody. Latały nisko wymijając trzciny i korzenie robiąc oczywiście niezły rumor. Kwiczały w niebogłosy. W końcu się rozdzieliły. Jeden poleciał w trzciny, a drugi usiadł na wielkim korzeniu wystającym z wody. To była niezła okazja na zrobienie dobrego zdjęcia. Jedynym problemem było to, że korzeń znajdował się dosyć daleko od brzegu i mój amatorski obiektyw nie przybliżał go zbyt dobrze. Zdjęcie może nie jest takie jak z atlasu lub podręcznika o ptakach, ale najważniejsze, że jest na nim zimorodek we własnej osobie 🙂

One thought on “Powtórka z rozrywki z turkusowym skubańcem.

  • Maestro, wniebogłosy! Czy zimorodek jest największym skarbem dla fotografa ptaków, czy są jeszcze jakieś inne Święte Graale?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *