Kowalik w babcinym karmniku

Siedziałem sobie z aparatem na parapecie u babci w Bydgoszczy i robiłem zdjęcia ptakom, które przylatywały do karmnika. Widok karmnika, w którym siedziała sikorka z ziarnkiem słonecznika w dzióbku okropnie mnie znudził, więc postanowiłem, że zmienię menu karmnikowe i dosypię troszkę orzeszków ziemnych, płatków owsianych, kaszy jęczmiennej i kukurydzy. Po godzinie zaczęły przylatywać: czyżyki, grubodzioby, mazurki czy dzwońce. Robiłem im portretowe zdjęcia. Aż tu nagle przyleciał na kukurydzę kowalik. Bardzo mnie to zdziwiło, ponieważ było to po raz pierwszy od kilkudziesięciu lat. Byłem uradowany jak nie wiem co.

DSC_1916_Fotor

2 thoughts on “Kowalik w babcinym karmniku

  • Piotrek, dzisiaj w Bańskiej Bystrzycy ochłodzenie. Chyba przyszła Buka z Zatomia. Jestem przejęty (zimnem) jak nie wiem co! Pozdrawiam Cię serdecznie i dziękuję za piękne słowo GRUBODZIOBY!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *